Wydarzenia

Wycieczka na Wawel – Odkrywcy

Dnia 15 listopada grupa Odkrywców wybrała się na nie zaplanowaną wycieczkę na Wawel. Wszystko zaczęło się od tego, że jak już byliśmy ubrani i czekał na nas autokar gotowy, żeby zawieźć nas na zajęcia sportowe do Tauron Areny pani dyrektor dostała telefoniczną wiadomość, że zajęcia w Tauron Arenie się nie odbędą, ponieważ wszyscy trenerzy są chorzy. Początkowo mieliśmy zwiedzić Muzeum Archeologiczne, potem Sukiennice, ale w ostateczności pojechaliśmy do Zamku Królewskiego na Wawelu. Pani Ania przypomniała sobie, że wejścia na Wawel w miesiącu listopadzie są darmowe i to utwierdziło nas w przekonaniu, że dokonaliśmy właściwego wyboru. Na samym początku oczywiście poszliśmy przywitać się ze smokiem. Widzieliśmy jak smok zionie ogniem i chociaż swoją  jamę miał zamkniętą, bo był w niej remont, to jednak postanowiliśmy do niej zaglądnąć.Niektórzy z nas trochę się bali, ale ostatecznie wszyscy pokonali swój strach. Następnie po stromych schodach weszliśmy na zewnętrzny dziedziniec zamku, skąd skierowaliśmy się w stronę kas, a Pani Ania w tym czasie zaopatrzyła nas w maseczki, bo ich nie mieliśmy przy sobie. Zwiedziliśmy wystawę ,,Wawel  Odzyskany” i ,,Zbrojownię”. Na pierwszej wystawie widzieliśmy różnej wielkości, pięknie zdobione kafle pieców kaflowych ogrzewanych drewnem lub węglem, kawałki przepięknie zdobionych murów, arkad, kolumn, naczynia z gliny, przedmioty codziennego użytku wykonane z drewna i metalu, skórzane buty oraz damskie ozdoby. Nie wszystkie dziewczynki były jednak nimi zachwycone, stwierdziły, że wolałyby nosić coś ze złota. Niebywałą atrakcją były także różnego rodzaju makiety dawnego Krakowa i Wawelu. Dreszczyku emocji dodał nam też spacer nad przepaścią ruin z pierwszych budowli zanim powstał zamek w obecnym kształcie i formie. Następnie przeszliśmy do Skarbca, gdzie zwiedziliśmy Zbrojownię. Tam widzieliśmy różnorodne hełmy, zbroje, miecze, szable, kusze, pistolety, strzelby, chorągwie, małe i duże armaty, małe i duże kule armatnie a także pięknie zdobione siodło dla konia. Na zakończenie zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie i dostaliśmy obwarzanki w wybranym przez siebie smaku, ale zjedliśmy je dopiero w przedszkolu, bo autokar już na nas czekał.

To była wspaniała wyprawa w przeszłość w naszym ukochanym mieście Krakowie.


 
Powrót